Podsumowanie

czym-jest-i-dlaczego-img

 

Wskazówki, rady wnioski

 

Odwaga w działaniu i podejmowaniu decyzji Spółdzielnia „Nasz Domek” rozwijała się niezwykle dynamicznie w 2012 r. W bardzo krótkim czasie (kwiecień – wrzesień) spółdzielcy zdecydowali się na przejęcie i utworzenie trzech placówek: w ramach projektu POKL – docelowo przy ul. Mochtyńskiej, przejęte przedszkole i utworzony żłobek integracyjny przy ul. Zdziarskiej i opieka dzienna przy ul. Tczewskiej. Warto podkreślić, że takie działanie, z pewnego punktu widzenia wręcz ryzykowne, pozwoliło spółdzielni realizować swoją misję – uruchomienie placówki przy ul. Tczewskiej generuje dochód, który umożliwia utrzymanie przejętego przedszkola i żłobka przy ul. Zdziarskiej. Zarząd wykazał się umiejętnością podejmowania decyzji strategicznych w różnych kwestiach: rozwijania działalności, ale i zatrzymania się na pewnym etapie, a obecnie koncentracji aktywności na placówkach białołęckich (punkt przy ul. Tczewskiej działał do sierpnia 2013 r.). Wszystko to służy umocnieniu prowadzonych działań. – Każdy, kto chce założyć spółdzielnię, powinien dobrze się zastanowić – mówi pani Urszula. – Musi być w niej lider, który podejmuje ostateczne decyzje i bierze odpowiedzialność za ich realizację, jest gotowy na konsekwencje, jakie spowodują: dobre i złe. I nie zrzuca winy na innych. Potrzebny jest też zespół, który nie boi się pracy. Który wykonuje swoje zadania, patrząc na cel, a nie na czas pracy czy wysokość wynagrodzenia. Można rozmawiać, wycofywać się, mylić, ale decyzję trzeba podjąć. Spółdzielnia to firma, za którą ktoś musi być odpowiedzialny, musi być dobrze zarządzana. W atmosferze wzajemnego zaufania zespół może przetrwać największe burze. Uczenie się – Na początku nie wiedzieliśmy nic o spółdzielniach socjalnych – mówi pani Urszula. – Wiedzieliśmy, że chcemy działać wspólnie, szukaliśmy odpowiedniej formy prawnej. Czytaliśmy informacje w internecie, poszliśmy na szkolenie, jedno było dobre, inne bardzo złe, ale z każdej próby poszukiwania czegoś się dowiadywaliśmy. Cały czas się uczymy. Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Jasny cel – Wiedzieliśmy, że chcemy opiekować się dziećmi, potem dotarło do nas, że chcemy tworzyć placówki integracyjne. Radzenie sobie z trudnościami – Niektóre propozycje przychodziły w trudnych dla nas momentach. Kiedy nie wiedzieliśmy, co robić, stawaliśmy do wspólnej modlitwy. Podpowiedź przychodziła w nowym dniu, nowym człowieku, który do nas trafił. Wtedy podejmowaliśmy ostateczne decyzje – podkreśla pani Urszula.